Prof. Ryszard Pawlak z Wydziału Matematyki i Informatyki UŁ wyjaśnia, że Dzień Liczby π obchodzony jest właśnie 14 marca, ponieważ w zapisie amerykańskim data ta wygląda jak 3.14.
I chociaż dla części osób π to tylko coś, co przewinęło się kiedyś na lekcji i zniknęło razem z chęcią do liczenia pola koła, prawda jest taka, że to liczba legendarna. Profesor Pawlak tłumaczy, że liczba π to stała matematyczna określająca stosunek obwodu koła do jego średnicy. Brzmi poważnie, ale spokojnie, w praktyce chodzi o to, że bez niej koła, okręgi, fale i masa zjawisk fizycznych miałyby mocno utrudnione życie.
Najbardziej fascynujące jest jednak to, że π nie ma końca.
Rozwinięcie dziesiętne tej liczby jest nieskończone i nieokresowe
– tłumaczy profesor.
Co ciekawe, ludzie interesowali się π już tysiące lat temu. Babilończycy, Egipcjanie, potem Archimedes. Wszyscy oni próbowali dowiedzieć się, ile dokładnie wynosi ta słynna liczba. Jak przypomina prof. Pawlak, już w starożytności próbowano znaleźć dobre przybliżenia liczby π, a dziś dzięki komputerom znamy już biliony jej cyfr po przecinku. Tak, biliony, bo jak ludzkość się uprze, to albo leci w kosmos, albo liczy π do absurdalnych długości.
Mało tego, π ma nawet swoje alternatywne imię
Liczba π bywa też nazywana ludolfiną
– przypomina profesor.
Została tak nazwana na cześć Ludolpha van Ceulena, który w XVI wieku wyliczył ją do 35 miejsc po przecinku.
Samo oznaczenie „π” też nie wzięło się znikąd
Symbol ten wprowadził w XVIII wieku walijski matematyk William Jones, a później spopularyzował go słynny uczony Leonhard Euler
– wyjaśnia prof. Pawlak.
A skąd w ogóle całe święto?
Tu historia robi się jeszcze bardziej interesująca, bo pierwsze obchody w 1988 roku w San Francisco polegały między innymi na chodzeniu wokół koła i jedzeniu ciasta. Tak, naprawdę. Bo angielskie „pie” brzmi prawie jak „pi”. Nauka i ciasto? Znakomite połączenie. I może właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Jak podkreśla prof. Pawlak, to święto ma pokazać, że, matematyka może być ciekawa oraz inspirująca dla wielu osób o różnorodnych zainteresowaniach, czyli nie tylko dla olimpijczyków i fanów całek, ale też dla wszystkich, którzy lubią wiedzieć, czemu świat działa tak, a nie inaczej.
Więc 14 marca warto wznieść toast za liczbę, która nigdy się nie kończy i rządzi okręgami.
Happy π-day!
Materiał: prof. Ryszard Pawlak z Wydziału Matematyki i Informatyki UŁ
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki
